Życie po życiu
MenuMenuMenuMenuMenuMenu


Życie po życiu

PlusikStrona główna
PlusikArtykuły
PlusikRelacje
PlusikSylwetki badaczy NDE
PlusikCiekawe książki
PlusikForum
PlusikSubskrypcja
Plusik Wywiad z doktor...
Plusik Dowód na istnie...
Plusik Dlaczego dusze ...
Plusik Dr Elisabeth Kü...
Plusik Życie pomiędzy ...
Plusik Dziecięce przeż...
Plusik Prawdziwa histo...
Plusik Reinkarnacja w ...
Plusik Nocni goście
Plusik Prawdziwa natur...
Plusik Reinkarnacja i ...
Plusik Spoglądając w p...
Plusik Śpiączka kontra...
Plusik Zwierzęce życie...
Plusik Życie po śmierc...


Zapraszamy również do lektury książek, których opisy zamieściliśmy w dziale "Książki".

Ostatnio dodane książki:

Odkryj swoje minione życia. Praktyczne metody poznania swoich inkarnacji
Cassandra Eason

Okładka książki Odkryj swoje minione życia. Praktyczne metody poznania swoich inkarnacji

Dalej niż życie i śmierć. Plan najważniejszej podróży naszego życia, czyli co dzieje się z nami po tym, kiedy umrzemy
Sukie Miller, Suzanne Lipsett

Okładka książki Dalej niż życie i śmierć. Plan najważniejszej podróży naszego życia, czyli co dzieje się z nami po tym, kiedy umrzemy

Brama śmierci - pytania o sprawy ostateczne
Jan L. Franczyk

Okładka książki Brama śmierci - pytania o sprawy ostateczne

_
Prawdziwa historia o reinkarnacji
Artykuł dodano: 2007-10-08 00:27:10


Historia, którą chcę opisać, dotyczy Śanti Dewi, która w poprzednim życiu urodziła się jako Lugdi Dewi Chaubey w mieście Mathura, położonym na południe od Delhi, stolicy Indii. Zmarła 4 października 1925 roku w wyniku komplikacji poporodowych, a 11 grudnia 1926 roku przyszła ponownie na świat w Delhi jako Śanti Dewi Matur, pamiętając w najdrobniejszych szczegółach swoje wcześniejsze wcielenie oraz - co najistotniejsze – okres bezcielesnego istnienia pomiędzy wcieleniami.

Do 4 r. życia Dewi była dzieckiem cichym, spokojnym i zamkniętym w sobie, obawiano się nawet czy nie jest chora. Tuż po ukończeniu 4 lat wyrażała się jasno, ale z dziwnym akcentem i nienaturalnie dorośle.
Podczas swoich dziecięcych zabaw miała wizje pięknej młodej kobiety ubranej w kosztowne sari i złotą biżuterię, wykonującej swoje codzienne obowiązki.
Czuła się z nią silnie związana, ale nie rozumiała, dlaczego. Obrazy, które widziała, bywały czasem tak niesamowicie realistyczne, że przeplatały się z jej życiem obecnym, powodując w duszy zamęt, strach u rodziców, oraz stany lękowe, z którymi nie umiała sobie radzić.

Kiedy Śanti Dewi poszła do szkoły, jej „fantazje” wbrew nadziejom rodziców wcale nie osłabły, ale wręcz przeciwnie, przybrały na sile, ponieważ z wiekiem dziewczynka zaczęła przypominać sobie coraz więcej szczegółów z poprzedniego wcielenia oraz zdała sobie sprawę, że kobieta, którą widzi, a która w ten szczególny sposób uczestniczy w jej obecnym życiu, jest nią samą.

Poprzednie życie było dla niej czymś tak naturalnym, że nie wahała się opowiadać o nim wbrew temu o co prosili ją rodzice - koleżankom i kolegom w szkole. Świadkiem jednej z takich sytuacji stał się pewnego razu nauczyciel Dewi – Bishan Chand.
To właśnie on jako pierwszy poważnie potraktował fantazje dziewięciolatki i postanowił zbadać sprawę.
W tym celu skontaktował się z dyrektorem szkoły, z którym postanowili złożyć wizytę rodzicom Śanti Dewi, by pomówić o poprzednim wcieleniu ich córki.
Po zakończonej wizycie panowie postanowili poddać wstępnej weryfikacji słowa dziewczynki, wysyłając do człowieka o którym mówiła jako o swoim mężu list, z prośbą o potwierdzenie lub zaprzeczenie owej niezwykłej historii.

W momencie, w którym panowie zwątpili już w prawdziwość słów dziecka, nadeszła z Mathury zaskakująca odpowiedź: "Moja zmarła żona miała na imię Lugdi Dewi. Kim jest dziewczynka posiadająca te dane?"
Podpisano: Kedar Nath Chaubey.
Wychowawcy ze zdumienia odebrało w pierwszej chwili mowę.

Do Delhi przybywa kuzyn męża Ludgi Dewi, by poznać dziewczynkę i udowodnić, że cała sprawa jest mistyfikacją i oszustwem. Poszedł wraz z nauczycielem do jej domu, podając się za jej męża, ale ona natychmiast rozpoznała w nim kuzyna męża.
Wieść o niezwykłej dziewczynce dotarła aż do Mahatmy Gandhiego, zainterweniowali też politycy i dziennikarze.
Postanowiono utworzyć specjalną komisję która zbadała by ten przypadek i wykonała coś w rodzaju wizji lokalnej na miejscu.
Komisja składająca się z piętnastu osób wyruszyła do Mathury, oczekiwana na dworcu przez tłum ludzi. Przedziwna procesja z małą dziewczynką na czele wyruszyła, by po raz kolejny i ostateczny dać świadectwo prawdzie.
Dowody na prawdziwość każdego słowa Śanti Dewi były nie do podważenia, przez Kedara Natha Chaubeya została uznana za ponownie narodzoną żonę Ludgi Dewi, zaś przez rodziców tejże, uznana za przywróconą życiu ich zmarłą córkę.

Musiała powrócić na ziemię

Śanti Dewi przez całe poprzednie życie podążała drogą Maitri Dewi czyli bhakti, drogą modlitwy i szczerości, w obecnym życiu również praktykowała ten sposób modlitwy. Oto wywiad, jakiego udzieliła Śanti Dewi na temat swoich przeżyć.
- W jaki sposób Pani przez to przeszła? – pyta Sture Lonnerstrand – Czy raczej jak Pani to zrobiła?
- Jest to największa ze wszystkich tajemnic. Ta, która ratuje nas w chwili śmierci. Kiedy moje ciało przewieziono z Agry, nie byłam jeszcze umarła. Stało się to dopiero w Mathurze, na krótko przed tym, nim spalono mnie na stosie (...) Ciężko mi o tym mówić. Na samą myśl ogarnia mnie przygnębienie.
- Jak Pani z pewnością wie, jedni wierzą w niebo i piekło, jeszcze inni w krainę śmierci. ”Masz jedno życie”, mówią, ”wykorzystaj je jak najlepiej jak potrafisz” (...)
- Raj istnieje w nas – mówi Śanti Dewi. – Rozwijając sie, człowiek zdobywa wyższą wiedzę, lepsze zrozumienie tego, co boskie. (...)

Tęsknota za bliskimi, zbytnie przywiązanie do życia, sprowadza ludzi spowrotem na ziemię.
Rozwój życia i świadomości następuje od poziomu do poziomu, od formy do formy.
Życie istnieje nieświadomie nawet w kamieniu, w ziemi.
Kamień nie wie co robi, jest w stanie ulegać tylko pewnym przeobrażeniom – mówi Śanti Dewi – roślina zaczyna bardzo mgliście pojmować, zwierzę pojmuje bez możliwości rozumienia związków. Człowiek rozumie, zdaje sobie sprawę ze związków. Potrafi mysleć.
Wciąż jednak nie rozumie własnej jaźni, istoty swego istnienia.
Każdy człowiek nosi Raj w sobie, jest nim stan ducha.
Zmiana w pojmowaniu czasu działa uzdrawiająco na życie i świadomość każdego człowieka, będąc krokiem w drodze do prawdy.

Wszyscy jesteśmy jednością – tak w życiu – jak i w śmierci.
Ludzie, zwierzęta, natura, czas, przestrzeń... wszystko jest jednym, wszystko stanowi jedną wielką całość.
Narodziny nie są początkiem, a śmierć nie jest końcem i to dotyczy nas wszystkich, ponieważ prawa życia są jednakowe dla każdego z nas.

Życie – pstrokaty kawałek tkaniny zwanej KARMĄ

Wiara w reinkarnację jest podstawą dwóch wielkich religii: hinduizmu i buddyzmu.
Przez kilka stuleci reinkarnacja akceptowana była również przez chrześcijaństwo, a za herezję uznano ją dopiero w 553 roku podczas synodu w Konstantynopolu.
W dokumencie istnieje zapis nastepującej treści: ”Każdy, kto popiera tajemniczą teorię o wcześniejszym istnieniu duszy i w konsekwencji i jej powrocie na ziemię (karma lub prawo o sianiu i zbieraniu), będzie potępiony (anatema)”.

Wielu ludzi twierdzi, że pamięta swoje poprzednie wcielenia, niestety nie można tego obiektywnie udowodnić.
Losy Śanti Dewi i ich opis stanowią dowód wyjątkowy i unikalny. Dowód tak mocny i przekonywujący, że nikt kto rzeczywiście poszukuje prawdy, nie może go zignorować.
Prawda o reinkarnacji raz udowodniona, musi obejmowac również innych, ponieważ prawa życia są jednakowe dla wszystkich.

Na podstawie książki „Prawdziwa opowieść o reinkarnacji” opracowała Inga.

Tutaj możesz skomentować artykuł "Prawdziwa historia o reinkarnacji". Pamiętaj, że wszystkie komentarze są moderowane. Nie będą dopuszczane do publikacji komentarze obraźliwe, nie związane z tematyką artykułu lub zawierające linki do jakichkolwiek stron internetowych.

Dodaj nowy komentarz


    klaudia19959 (komentarz wysłany dnia 2008-05-19 12:38:21)

    kiedy byłam małą dziewczynką ciągle śniła mi się kobieta, miałam wrażenie, że jestem z nią spokrewniona. Ciągle wydawało mi sie, że już umarłam. Na szczęście kiedy poszłam do szkoły to minęło :-)

    (do góry)



    liczanka (komentarz wysłany dnia 2008-08-17 11:14:08)

    Zawsze miałam przeczucie,że istnieje reinkarnacja,ale ostatecznie (jestem katoliczką)pogodziłam się z poglądem mojej wiary na ten temat.Czternaście lat temu przezyłam smierć kliniczną.Byłam tam wszechwiedzącą,ale niesyety,lub na szczęście z chwilą powrotu do życia wszystko co tam poznałam zanikło tak jakby ktoś naświetlił mi film.Zapamiętałam jednak dużo,a szczególnie ,to co było mi przydatne do pokonania choroby nowotworowej.

    (do góry)



    sydone (komentarz wysłany dnia 2008-08-17 17:45:17)

    Obecnie mam 57 lat. A więc jak byłam mała, to nie było jeszze tv, moi rodzice nie zabierali mnie też do kina, bo nie mieli takich możliwości.Nie mogłam więc dublowac niczego, co ewentualnie mogłabym widziec. Niemniej- bawiłam się w dwie niezależne od siebie zabawy. Ta pierwsza- przebierałam się w suknie mamy, ubierałam kapelusz i bujałam się na huśtawce zawieszonej w futrynie drzwi. Oczami wyobraźni widziałam ogród, w którym przebywam jako dorosła kobieta i bujam się na ogrodowej huśtawce, często też rozpinałam parasol, budząc wesołośc domowników.Nadmieniam, że moi rodzice nie mieli rzecz jasna takiego ogrodu.Druga zabawa była okropna, bawiłam się w nią we wczesnym dzieciństwie.Miałam pełno laleczek o czarnym kolorze"skóry" i z nimi wszystkimi odgrywałam wesele- ale potworne- do panny młodej zakradała się lalka biała,mężczyzna, i po prostu ją torturowała. Pan młody ginął.Schemat zawsze był ten sam- ślub, orszak, wesele i tragiczny finał. Jako dorosła osoba próbowałam dojśc do tego, czy mi ktoś nie opowiadał o niewolnictwie i okropnościach z nim związanych- ale nie. Najgorsze było to, że to ja uosabiałam się z panem młodym.I nie taję, że nie mam jakoś pociągu do ludzi o ciemnej karnacji.Zastanawiam się, co to było.

    (do góry)



    mimi (komentarz wysłany dnia 2008-08-17 22:58:12)

    ja wierzę w to co tu jest napisane cz łowiek nie kończy zycia tylko dalej je prowadzi ;)może w poprzednim wcieleniu byłam psem? kotem?a może muchą? nie wiem ale czasami mam takie wrażenie ze kiedyś cos robiłam i to sie powtarza co to może być może poprzednie zycie ;/

    (do góry)



    babe (komentarz wysłany dnia 2008-08-21 08:20:07)

    Jak byłam niemowlęciem często podchodziła do mnie mama i nachylała się nade mną.Myślałam wtedy,jezu kim jest ta kobieta?,dlaczego ja tu jestem?,wcale nie chciałam tam być,tęskniłam do czegoś innego,do innych ludzi.Ciągle miałam przed oczami jakąś blondynkę w długich włosach i strasznie za nią tęskniłam,myślałam,gdzie ona jest?,dlaczego stoi nade mną kobieta której nie znam?Trwało to jakiś czas,pamiętam że trochę cierpiałam z tego powodu,ale po jakimś czasie przyzwyczaiłam się do mamy i teraz nie wyobrażam sobie, żeby moją mamą miała być inna kobieta.:-)

    (do góry)



    matt prager (komentarz wysłany dnia 2008-09-14 10:18:13)

    Witam mam na imię piotr mam 32 lata a rzecz działa się wroku 1985muj tata szedł do szpitala jak to było po południu jak pamiętam jeszcze i w nocy ja już zasypjaęm a jak zasnołem to w tedy zaczeło się dziwne widzenie mojego taty i widziałem jak przyszedł do mnie poczułem czepło a ja mówiłem gdzie idziesz a on tam gdzie ty tam będziesz przymnie i w śrud przyjacjuł i bliskic i nagle poczułem wiaterek czepły i takąwindę jak wzioła mojego tatę do góry a jeszcze jedno bo jak muj kuzyn wychodził na wał pociągowy to mówie do niego nie wychoć bo pociąk jedzie i w tedy wyszedł przejechał po nim i tyle co zapamiętałem a jeszcze a jak snie to nie mówie a w tedy tak głosno rozmawiałem przes sen że moja ciocia szłyszała w drugim pokoju sorry za będy i pozdrawiam Piotrek z Krakowa.


    (do góry)



    ktoś (komentarz wysłany dnia 2008-09-20 01:34:32)

    Ciało jest tylko marną całością...

    (do góry)



    Filip (komentarz wysłany dnia 2008-09-21 11:27:44)

    Dwa razy bylem w smierci klinicznej,za pierwszym razem wrocilem bo pomyslalem o moim synu ktorego bardzo kochalem .A w zeszlym roku kiedy mialem zawal,widzialem osoby ktore kazaly mi wracac ze to jeszcze nie ten czas,a czlowiekiem ktory mnie reanimowal wlasnie byl moj syn,ten sam o ktorym pomyslalem za pierwszym razem jak bylem w tunelu poza cialem.od tamtej pory nie boje sie smierci i wiem ze zycie nie ma konca,a co do relacji mojego zycia przed wtornym narodzeniem sie napisz innym razem.Z wyrazami szacunku dla wszystkich ,Filip

    (do góry)



    kaczka27 (komentarz wysłany dnia 2008-10-15 22:01:26)

    w wieku 16 lat przeczytałam w książeczce zdrowia że jestem z ciąży bliżniaczej rodzice mówili że drugie dziecko umarło ja całe 10 lat czułam że to nie prawda że siostra jest nie umiem tego opisać ale czułam ją i gdy to coraz bardziej nie dawało mi spokoju postanowiłam ją odnaleść trwało to zaledwie 3 miesiące i była blisko mnie

    (do góry)



    moi (komentarz wysłany dnia 2008-11-27 16:30:35)

    W wieku 8 lat zostałam poddana operacji. Zaczęło się od piekielnego bólu brzucha. W szpitalu leczono mnie na zapalenie pęcherza moczowego. Każdego dnia przy moim łóżku siedział mój tato. Z tego co później mi powiedział tracił ze mną kontakt z dnia na dzień. Któregoś dnia przyjechał do szpitala i zastał puste łóżko... Lekarze powiedzieli mu że nie mogli czekać dłużej, bo mogło być za późno. Rozlewał mi się wyrostek robaczkowy. Nie pamiętam wiele z tego okresu. Nie wiem czy to przed operacją czy już po niej wydawało mi się że jestem w wielkiej ciemnej hali bez okien, mój głos odbijał się od ścian i wracał do mnie. Gdzieś w dali widziałam otwarte drzwi z których biło światło. Dziś jestem tutaj wśród żywych i ciągle zastanawia mnie co było za tymi drzwiami??

    (do góry)



    leszek (komentarz wysłany dnia 2008-12-17 16:33:53)

    cztery lata temu 3 stycznia nad ranem przedawkowalem leki i umarlem lecz nie przeszedlem na druga strone tylko narodzilem sie tutaj na ziemi po raz drugi przezywalem bardzo ciezkie stany emocjonalne ale nadal zyje i sie ciesze


    (do góry)



    gość (komentarz wysłany dnia 2008-12-22 20:15:51)

    Będąc dzieckiem miałam widzenie nieżyjącej osoby( mojego dziadka) to relacja mojej mamy. Dziwi mnie jednak fakt posiadania dziwnych zbiegów okolicznosci:zdarza mi się przewidzieć, nieszczęście lub tragedię związaną ze śmiercią czuje wokół siebie dziwny nipokój wręcz strach i wim że jest coś nie tak kilka naście razy okazało się to prawdą.

    (do góry)



    frania (komentarz wysłany dnia 2008-12-25 23:16:15)

    całe zycie ciagneło mnie do klasztoru,jezusa i mnichow,choc jestem normalna kobieta,a do koscioła prawie nie chodze,w regresingu przypomniało mi sie dokładnie to zycie klasztorne,zobaczyłm tam siebie modlaca sie jako mnich,a takze znajomych z tego zycia,a najbardziej zdziwiła mnie obecnosc mojej matki ktora jest niezadowolona ze mnie,zupełnie jak dzis,takie same emocje,moze nawet gorsze,na szczescie dzis klasztor nie wchodzi w gre.

    (do góry)



    ZUZANNA (komentarz wysłany dnia 2008-12-28 17:11:09)

    Jako jedenastoletnia dziewczynka bylam w smierci klinicznej.
    Pamietam dwie ciekawe sytuacje:
    1/Jestem na suficie i patrze w dol,na szpitalne lozko,na ktorym leze.Wokol mnie pelno ludzi w bialych fartuchach i cos ze mna robia.Nie dziwi mnie to.Popatrzylam z gory na siebie dokladnie i zauwazylam ,ze jestem bardzo wychudzona,co mnie bardzo zdziwilo.(Wychudzona jak kosciotrup bylam naprawde,bo juz 2 miesiace lezalam nieprzytomna).
    2/Plyne przez czarny tunel w kierunku swiatla i pieknego,kobiecego glosu.Wyplynelam i znalazlam sie na pieknej ,kolorowej lace.Kolory byly piekniejsze niz w rzeczywistosci.Bardziej intensywne.Po prawej stronie zobaczylam gromadke bawiacych i smiejacych sie dzieci.Byly z jakas pania,ktora siedziala na trawie,zwrocona plecami do mnie.Slyszalam tylko jej piekny, niesamowity glos i gwar dzieci.Chcialam koniecznie isc do nich,ale napotkalam na przeszkode .Zdalam sobie sprawe,ze znajduje sie jakby w duzym,przezroczystym balonie,a dzieci i ta pani sa poza tym balonem.Zaczelam glosno krzyczec i bic piescia o sciany tego balonu.Byly miekkie.Dzieci najpierw mnie nie zauwazyly,ale ja coraz glosniej krzyczalam i rozrabialam wiec wreszcie popatrzyly na mnie i cos powiedzialy tej pani.Wtedy ona odwrocila sie w moja strone.Twarzy tej pani nie widzialam,tylko ten skret tulowiem w prawo, bo nagle bylam znowu na szpitalnym lozku ,ale juz przytomna.

    (do góry)



    haneczka (komentarz wysłany dnia 2009-01-11 17:57:09)

    Ja też czasami myślę o reinkarnacji. Zastanawiam się, że ok. ciało to jest coś materialnego, ale dusza, co z nią się dzieje? Mój brat popełnił samobójstwo. Po jego śmierci bardzo chciałam, żeby mi się przyśnił, ale niestety. Aż pewnej nocy, przyśnił mi się, że schował się u jakiejś mojej sąsiadki(to nie było istotne kim była ta osoba). Ja go odnalazłam i powiedziałam mu, żeby się nie wygłupiał, bo wszyscy myślą, że on nie żyje. On powiedział, że żyje i żebym nikomu o tym nie mówiła.

    (do góry)



    Mały (komentarz wysłany dnia 2009-01-11 20:29:22)

    w dzieciństwie często miałem sny o atakujących mnie wilkach, najpierw ginęli moi towarzysze, ja zawsze zostawałem na koniec. Czułem ugryzienia, to było tak realne jakby się działo naprawdę, jakbym w ten sposób kiedyś umarł- rozszarpany przez wilki... Czasem sen, powtarzał się kilka razy w ciągu nocy. Często bywały takie wieczory, że bałem się zasnąć. Przenikały mnie dreszcze i czułem zęby na rękach, nogach i szyi, tak jakbym kiedyś tego doświadczył. Wydaje mi się, ze w poprzednim wcieleniu moglem być jakimś zwierzątkiem leśnym. Potwierdzałoby to również fakt, iż bardzo dobrze czuję is w lesie. Kiedy bylem starszy, w wieku 16-17 lat chodziłem na spacery do lasu nawet w nocy. Nie balem się. potrzebowałem tego. Czułem się tam dobrze, jakby to było moje miejsce, jakbym je znał.... Dużo rozmawiałem z ludźmi na ten temat i znam wiele interesujących historii, które można byłoby wyjaśnić właśnie reinkarnacją. Osobiście jestem przekonany,że życie nie kończy się w chwili śmierci. Często mam tak, że gdy poznaję nowe osoby mam wrażenie jakbym je znał od dawna... to bardzo tajemnicze i ekscytujące... wydaje mi się, że po prostu nasze dusze się rozpoznają mimo, iż są teraz w innych ciałach....

    (do góry)



    Syloe (komentarz wysłany dnia 2009-01-20 00:06:36)

    Witam powiem tak ;do tej pory w reinkarnację nie wierzylam , ale to mnie przerosło co o tej dziewczynce przeczytałam , sama nie wiem teraz w co mam wierzyć i mam niestety wielki problem.

    (do góry)



    Jolinek1295 (komentarz wysłany dnia 2009-03-06 11:02:45)

    Chcę dołączyć się do tych prawdziwych stwierdzeń że istnieje "reinkarnacja", moja córka jak żyła to często wyprzedzała sytuacje jakie za kilka dni się zdarzały, twierdziła że ona to już widziała. Jako dziewczynka 12 letnia pojechała w góry na obóz szkolny i tam gdzie zamieszkali w prywatnej kwaterze weszli a ona stwierdziła, że tu już kiedyś musiała być, wiedziała gdzie co się znajduje i co jest w pozostałych pokojach nie wchodząc jeszcze tam (był to domek piętrowy). Bardzo często chciała rozmawiać na te tematy ze mną, a ja podświadomie bałam się tych rozmów. Mieszkamy w dość małym miasteczku a ona zawsze mówiła że jej "jest ciasno" i chyba w poprzednim wcieleniu musiała mieszkać w dużym mieście i dużych pomieszczeniach, wysłuchując te jej wiadomości miałam złe przeczucia i tak się stało gdy miała 23 lata (zginęła w wypadku samochodowym) było to 14 lat temu, odeszła od nas ale jestem pewna że to dziecko co jej siostra urodziła krótko po jej śmierci jest kolejnym wcieleniem (podobieństwo uderzające, sposób zachowania ten sam itd...)

    (do góry)



    Neverice (komentarz wysłany dnia 2009-06-05 09:08:42)

    "Prawda o reinkarnacji raz udowodniona, musi obejmowac również innych, ponieważ prawa życia są jednakowe dla wszystkich."

    Nie zgadzam się z tym zdaniem. Ktokolwiek na świecie nie wmówiłby mi tego, żaden dowód i domniemany dowód nie przebije tego, iż jest wielka masa ludzi, którzy nie pamiętają NIC z tych właśnie domniemanych reinkarnacji. Więc... Dlaczego jedni mają a drudzy nie, skoro "prawa życia są jednakowe dla wszystkich." ?

    W artykule spotyka się kilka razy określenie "boskie". To jest klucz do prawdy. "Każdy kto jest z prawdy, słucha głosu Mego." Lub: "Poznacie prawdę, a będziecie wolni".

    Wg mnie nie wszyscy ludzie poznali prawdę, Wtedy Bóg, lub istoty pozaziemskie pomagają nam wrócić do ziemskiego życia i poznanie prawdy.

    Lecz taka opcja niezgadza się z dwoma rzeczami:

    1. Co z tymi wszystkimi duszami na pograniczu nowego życia i obecnego życia ziemskiego? Wszystkimi samobójcami, ludźmi, którzy nie mogą oderwać się od ziemskiego życia? Skoro ma być reinkarnacja, dlaczego jeszcze tego nie dokonali? Dlaczego wciąż tyle dusz w "czyśćcu" ?

    2. Niektóre przeżycia z pogranicza śmierci, jak także te opisane w książce "Życie po życiu" opisują przypadki, gdy Światło chce zabrać człowieka do siebie, do swej miłości, jednak pozwala mu żyć dalej i np. wychować dziecko. Zaprzecza to reinkarnacji. Bo na zdrowy umysł - któż chciałby odejść ze świata do Nieograniczonej Miłości tylko po to, aby za kilka chwil wrócić na ziemię do łona nowej matki?

    Nie wierzę, że jestem reinkarnacją numer 1326 czy którąś tam... Nikt mi tego nie wmówi... Zwłaszcza, że dziewczynka opisana w tym artykule wspomina, że Raj jest w każdym z nas i poprzez ciągłe życie uczymy się i wzrastamy w wiedzę. Może i Chrystus mówił o świątyni ciała, zapewne miał to na myśli mówiąc, że odbuduje ją wciągu trzech dni... Jednak ja nie czuję, abym setki lat temu mieszkał w Paragwaju... Każdy człowiek jest inny... Każda dusza jest inna... Każdy z nas ma swoje potrzeby i wolną wolę... I TO JEST WG MNIE WYJAŚNIENIE REINKARNACJI. Jeżeli miałoby być jedno życie - co się dzieje z nienarodzonymi dziećmi z wyników naturalnych bądź aborcyjnych, co się dzieję z tymi dziećmi, które tydzień po narodzinach umierają? Wielką niesprawiedliwością byłoby zakończenie życia na tym etapie... I takie dusze MAJĄ prawo do powrotu na Ziemię. Prawo do tego ma też każdy człowiek, czy to Żyd, czy Arab, czy samobójca czy bohater narodowy, ALE NIE JEST TO PRAWO ŻYCIA. Jest to po prostu wolna wola.

    Mam znajomą, która poroniła dwa razy, i kiedyś mówiła o pewnym śnie... Widziała swojego zmarłego ojca, dom... Duży, jednorodzinny... I widziała dwójkę dzieci... Skojarzenie było proste... Ale czy oni już napewno nie żyli? I czy to był napewno sen? Teraz zrozumiałem istotę reinkarnacji...

    (do góry)



    szczupak 5335 (komentarz wysłany dnia 2010-02-21 11:56:05)

    Przeżyłem śmierć kliniczną Byłem na tamtym świecie Cudownie Znam swoje przeszłe i pszyszłe życie Byłem z tym u dwuch proboszczy za namową matki ale oni że to dar Boski Cyganka która chciała mi powróżyć gdy zobaczyła moją ręke to zrobiła wielkie oczy i uciekła Z kim mam się podzielić moimi prawdziwymi przeżyciami???MOJE GG 3337485 Pozdr.ZENO

    (do góry)



Kliknij tutaj, aby wyświetlić wszystkie komentarze do artykułu Prawdziwa historia o reinkarnacji


Życie po życiu

Plusik Witam
Plusik Interesujesz si...
Plusik Przesłanie..
Plusik Śmierć klinic...
Plusik Zmiana mająca ...
Plusik Dzień dobry
Plusik WŁOS SIĘ ZJE...
Plusik witam
Plusik a jak byście c...
Plusik Seminarium Antr...
demotywatory
geodeta siedlce
perfumy z feromonami
knife sharpener reviews
dochrztu.pl
fotografia reklamowa




Copyright © 2007-2009 by Paranormalium | Graphics by Woodman | Kontakt | Redakcja | Wspomóż nas